JAK UBRANIA Z NIEMIEC ZMIENIŁY MOJE ŻYCIE

Cześć, mam na imię Vera i mam 47 lat. Postanowiłam opowiedzieć Wam historię o tym, jak bezskutecznie próbowałam wyglądać stylowo eksperymentując z ubraniami. Wydałam mnóstwo pieniędzy i nerwów i gdyby nie moja menedżerka Olga z "Catalog Club", która odbierała dla mnie katalogi i nauczyła mnie kupować ubrania w sieci, zostałabym z niczym. I tak oto po trzech tygodniach zmieniłam się w modną dziewczynę. Teraz opowiem wam wszystko po kolei.

Z przyjemnością podzielę się z Państwem moimi doświadczeniami z zakupów odzieżowych za pośrednictwem serwisu Katalog Club i opowiem jak strasznie zapracowana, zapuszczona bizneswoman 47 lat z nieidealną figurą stała się stylową młodą damą.

DLACZEGO MOJE EKSPERYMENTY Z UBRANIAMI BYŁY NIEUDANE?

Ogólnie rzecz biorąc, wszystko w moim życiu układało się całkiem dobrze. W odpowiednim czasie ukończyłem instytut, ożeniłem się i urodziła mi się córka. Na początku XXI wieku otworzyłem własną firmę. Kiedy ma się 25-30 lat i jest się pełnym inspiracji i siły, świadomość sukcesu i parę bajerów wystarczy, żeby nie przejmować się wyglądem zewnętrznym. Ale po 45 roku życia staje się to katastrofalne: zmarszczki, zatarta talia i bolesne kości nóg stają się frustrujące. Ubrania przestają pasować i zamiast zdobić i oznaczać sukces, nagle zaczynają odsłaniać wady... Wpadasz w panikę, bo nie wiesz, co z tym zrobić.

Nie przyzwyczajony do płynięcia z prądem, oczywiście podjąłem próby zatrzymania wieku. Co ja zrobiłem?

Poszłam na zakupy, naiwnie wierząc, że duże centrum handlowe natychmiast mnie uratuje. Pędziłam z działu do działu, czekając w kolejce do przymierzalni. Na trzeciej godzinie maratonu załamałem się. Wnioski były rozczarowujące: ceny są straszne, rzeczy na komfort i jakość - tak-so, z pozorną obfitość wszystkiego - nie wielki wybór, dla ludzi takich jak ja nic nie jest szyte, w końcu, przemysł mody działa dla dziewczyn, do których, niestety, nie należę.

Poszłam do butiku z nadzieją, że wielcy couturierzy, posiadający tajniki kroju, stworzą cudo. Ceny były powalające: letnia sukienka z wiskozy Jil Sander za 191 000 rubli, dżinsy Brunello Cuccinelli za 85 500, marynarka z cienkiej wełny Loro Piana za 284 000... Szczęście, że nie miałam nic na sobie, bo większość kreacji projektantów była ograniczona do rosyjskiego rozmiaru 46, czyli znowu dla dziewczyn, pomogło nie stracić twarzy.

Postanowiłem spróbować niestandardowego podejścia i udałem się do atelier. Okazało się, że jest znacznie droższy niż w sklepie: jak mi wyjaśniono, chodzi o wysoki koszt tkaniny i dodatków. Wynik ten był jednak nadal poniżej oczekiwań.

A MOŻE TO BYŁA KWESTIA STYLU?

Niezadowolenie z siebie zostawił odcisk na miejscu pracy: nie tak udane negocjacje biznesowe poszły, było mniej przełomów i kreatywnych pomysłów - a wszystko dlatego, że straciłem pewność siebie, wyglądają stare "nudne ciotka", starzenie się. Przynajmniej tak mi się wydawało.

Poważnie zajęłam się kwestią stylu. Jak wyglądać młodziej, dynamiczniej, szczuplej? Styl zdecydowanie by mi pomógł. I tak zaczęło się moje życie... epopeja nieszczęścia. Nie miałam pojęcia, że znalezienie swojego stylu jest tak trudne. Próbowałem wszystkiego:

Próbowałam kopiować magazyny mody, ale nie było mowy, błyszczące zdjęcia okazywały się pustymi obietnicami; może komuś to wszystko pasowało, ale na mnie wyglądało co najmniej dziwnie, zwłaszcza dżinsy z dziurami i rozmyte kapcie zamiast czółenek.

Poddałam się swojemu "pierwszemu wrażeniu" i kupowałam ubrania w jaskrawych kolorach z niewyobrażalnymi wzorami. Koleżanki polubownie chwaliły kolor bluzki, zapominając o mnie. Najwyraźniej stawałem się niewidzialny, przygwożdżony przez spektakularny kolor. Byłam ubrana na czarno, mówiono, że to wyszczupla, ale nikt nie wspomniał, że moja twarz będzie miała niezdrowy zielonkawy odcień.

Poświęciłam swój cenny czas i wybrałam się na zakupy w towarzystwie stylistki, którą znalazłam w Internecie. Stylistka zawróciła mi w głowie kategorycznymi rekomendacjami. I wszystko stawiało opór: wydawało mi się, że to, co proponowano, wyglądało zbyt tanio, albo zbyt krzykliwie, albo z nadwagą, albo po prostu niewygodnie. Szczerze dzieliła się ze mną swoimi upodobaniami, ale nie miało to nic wspólnego ze mną. Chyba po prostu miałam pecha do mojego stylisty.

DLACZEGO KLUB KATALOGOWY STAŁ SIĘ MOIM ZBAWIENIEM?

W luźnej rozmowie znajomy polecił zgłosić się do Klubu Katalogowego. Podobno można tam kupić wysokiej jakości odzież i obuwie z Niemiec. Oczywiście, były wątpliwości co do kupowania ubrań bez przymierzania, co do czekania prawie miesiąc, ... ale i tak chwyciłam się tej okazji jak słomki.

Słyszałam, że od lat 90-tych ludzie kupowali ubrania z niemieckich katalogów i były one zaskakująco odpowiednie. Wszedłem na stronę Katalogklub Ru: przeczytaj wiadomości i artykuły. Przeglądałam wirtualne katalogi, oceniałam wybór, oglądałam piękne obrazy dla dorosłych kobiet. Ceny są całkiem do przyjęcia, są nawet rabaty, czas dostawy 2-3 tygodnie, nie pasuje - można zwrócić, jest tabela rozmiarów, konsultacje z menedżerami przez telefon lub czat, zamówienie bez przedpłaty... Wszystko jest zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.